Eight words the Wiccan Rede fulfill / an it harm none, do what ye will.
niedziela, 01 sierpnia 2010
I'm rebloging
And I do have so much fun. :-D


18:48, asta-rael
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 maja 2010
Blogowe Polaków rozmowy
Niezrównany w tym względzie kolega mój Qnat podrzucił w swoim opisie gg linka do bloga niejakiego Kefasa. No i utonęłam w dyskusji z człowiekiem o zupełnie odmiennych poglądach. Zapomniałam, jakie to fajne :)

Oczywiście nie obyło się bez, poniekąd oburzonych i zniesmaczonych, głosów sympatyków Autora tego bloga (on sam zachowuje się naprawdę z klasą), którzy przecież JUŻ WIEDZĄ, jak myślę, co myślę, czy jestem dobra czy zła, czy "zbłądziłam" oraz czy będę miała psychologiczne problemy z powodu używania przeze mnie antykoncepcji (WTF?!). Ale nic to, nadal mnie to bawi, nie irytuje, więc się wdaję w dyskusje. Ciekawe, kiedy przegną we włażeniu w moje życie i krytyką ad personam. Obstawiamy? ;-)

Dla zainteresowanych http://kefas.blox.pl/
czwartek, 25 marca 2010
Amelka
Dzisiaj krótko, bo o takich rzeczach nie mogę długo pisać, bo od razu ryczę. Na blogu pojawił się odnośnik do strony o Amelce Chodlewskiej, która walczy o życie w ICZPM.
Z mojej strony mogę pomóc tylko tak, bo krwi oddać nie mogę ze względu na przeziębienie. Proszę, Szanowi Czytelnicy, wejdźcie na stronę i zobaczcie, czy możecie zrobić cokolwiek, by pomóc.

Ja przesyłam miliardy ciepłych myśli i tyle dobrej energii, ile mogę.
poniedziałek, 22 lutego 2010
O gorsecie słów kilka
Historycznie patrząc gorset to narzędzie tortur. Noszony przez długi czas funduje przemieszczenie narządów wewnętrznych, ściśnięcie żeber, pomniejszenie objętości płuc, poronienia i inne tego typu przyjemności. Uważany za symbol zniewolenia kobiet (na zasadzie - krępujemy ciało, krępujemy ducha), entuzjastycznie palony na początku XX wieku (za co moim babkom i prababkom serdecznie dziękuję!) stał się symbolem Złego, z którym emancypantki walczyły, oczywiście słusznie. Rozwój technologii sprawił, że mogłyśmy przejść do noszenia staników (niech żyją włókna elastyczne!), a gorset przeszedł ewolucję i stał się bardziej koszulką z fiszbinami wkładaną na specjalne, zmysłowe okazje. Ostatnio jednak, na fali mody na steampunk, "XXI-wiecznych powieści wiktoriańskich" oraz ogólnie, mam wrażenie, "ponownego odkrycia XIX wieku" w kulturze, powróciły też gorsety "pancerne", na stalowych fiszbinach, sięgające od linii biustu do połowy bioder, sznurowane, mające funcje spłaszczania brzucha, podnoszenia biustu, uwydatniania talii.

No właśnie.

Kupiłam sobie taki gorset.

Powodów tego zakupu było kilka, ale szczerze mówiąc, to miecio bardzo chciał, więc dostał[1]. No i się zakochałam od pierwszego wejrzenia. A potem od pierwszego założenia. Założyłam, popatrzyłam na siebie w lustrze i, po raz pierwszy od dawna, poczułam się kobieco. Nie seksownie - żeby nie było niewłaściwych skojarzeń (seksownie to ja się czuję nawet w bojówkach, tu nie o to chodzi) - kobieco. Boginicznie. Poczułam się wolna, co jest absolutnym zaprzeczeniem typowego wyobrażenia o gorsecie. I zaczynam powolutku rozumieć, dlaczego naszym przodkiniom uwolnienie się od gorsetu zajęło z górką sześć stuleci...


---
[1] Miecio - ten człowiek, dla którego robimy niekoniecznie przemyślane zakupy. Dla miecia - czyli dla samego faktu posiadania. Bo ja Chcę Mieć!
21:05, asta-rael
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 stycznia 2010
Fowles

(...) istnieje tedy życie jako takie, jakie w granicach przypadkowo otrzymanych możliwości stworzyliśmy sobie sami, życie jak je określił Marks: uczynki ludzi (mężczyzn i kobiet) dążących do własnych celów.

J. Fowles, Kochanica Francuza, Rebis, Warszawa 2007, s. 531.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22

CURRENT MOON

statystyka